Pokazywanie postów oznaczonych etykietą okołoksiążkowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą okołoksiążkowe. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 20 grudnia 2011

mój dzień w ksiażkach

zwykle nie bawię się w jakieś łańcuszki pytania do czy blogowe zabawy, ale jak zobaczyłam tą u Lirael to mnie wciągnęło. wersja do wypełnienia tytułami książek przeczytanych w 2011 roku wygląda tak:

Zaczęłam dzień (z) _____. W drodze do pracy zobaczyłam _____ i przeszłam obok _____,
żeby uniknąć _____ , ale oczywiście zatrzymałam się przy _____. W biurze szef powiedział: _____ i zlecił mi zbadanie _____. W czasie obiadu z _____ zauważyłam _____ pod _____ . Potem wróciłam do swojego biurka _____. Następnie, w drodze do domu, kupiłam _____ ponieważ mam _____. Przygotowując się do snu, wzięłam _____
i uczyłam się _____, zanim powiedziałam dobranoc _____ .

a oto moja:

Zaczęłam dzień lotem nad kukułczym gniazdem. W drodze do pracy zobaczyłam śmierć bunnego munro i przeszłam obok dr strangelove, żeby uniknąć łups!, ale oczywiście zatrzymałam się przy regale ostatnich tchnień. W biurze szef powiedział jak przeżyć w fantastycznonaukowym wszechświecie i zlecił mi zbadanie upadku sombrera. W czasie obiadu z grafem zero zauważyłam włóczęgów dharmy pod śniegiem. Potem wróciłam do swojego biurka w big sur. Następnie, w drodze do domu, kupiłam orchideę ponieważ mam pogrzebane zwierciadło. Przygotowując się do snu, wzięłam ośmiościan i uczyłam się o dzikości serca, zanim powiedziałam dobranoc ludziom jak bogowie.

:)

czwartek, 25 listopada 2010

konkurs Shelii

przeglądałam obserwowane blogaski książkowe i trafiłam na konkurs w którym można wygrać zew cthulhu pana lovecrefta. uwielbiam go po prostu więc biorę udział, a polega to na podlinkowaniu konkursu, co niniejszym czynię tu:
konkurs Shelii
jak ktoś ma chętkę na sympatyczne międzywymiarowe pradawne bóstwa to należy pod konkursową notką zostawić komentarz. tylko bez przesady, ja chcę wygrać :)

poniedziałek, 8 listopada 2010

targi książki - orgia fetyszysty (książkowego oczywiście)

pierwszy post nierecenzyjny, a raczej zapowiedziowy (w kolejnych odcinkach... :P). ostrzegam jest długi i obrazki są nierówne.
otóż wybrałam się w końcu na targi książki w krakowie, pierwszy raz mimo, że trochę czasu w tym mieście spędziłam wcześniej, ale zawsze były jakieś ciekawsze rzeczy do zrobienia (podejrzewam że głównie odsypianie, ehh studenckie czasy). poszłam z siostrą i mamą, co z jednej strony było dobre, jako że było od kogo pożyczyć pieniążka w razie czego i jednocześnie złe z tego samego powodu. razem z mamą dostałyśmy świra i biegałyśmy od stoiska do stoiska obmacując i wąchając (to ja) książki, omijałam jedynie katolickie stoiska, których było całe stado (wiem wiem prawie papieskie miasto kraków :P). siostra biedne dziecko wymiękała bo była na obcasach i nie podtrzymywało ją na duchu książkowe szaleństwo, a my polowałyśmy z językami na brodach. z powodu ograniczonych funduszy musiałam zrobić ostrą selekcję i wybrać to co muuuszę mieć natychmiast. żeby kupić i zabrać ze sobą wszystko co chciałabym mieć musiałabym wygrać w totka i przyjechać tam tirem, a że jestem bez pieniędzy wiecznie i poruszam się pociągiem to wzięłam tylko trzy rzeczy. ale za to jakie!:
czyli wyprawa pociągowa po azji w jedną i drugą stronę. pan autor jechał ta trasą 30 lat wcześniej i też napisał o tym książkę, niestety wykupili mi ją :/. ale ta jest super, łączy w sobie moje kolejowe skrzywienie i kierunek wschód który mnie ciągnie, na razie tylko wirtualnie, ale mam nadzieję że wszystko przede mną. w ogóle stoisko czarnego najchętniej wyniosłabym w całości. stasiuk był nowy, jednak przegrał z makłowiczem z autografem, którego zabrała ze sobą moja mama.







krakowski kryminał, niezły zestaw autorów, pana marcina i pana grina już znam z innych dzieł, a o pani grzegorzewskiej słyszałam dobre rzeczy.myślę że będzie zabawne, i było bardzo przecenione :D.







pan pielewin o pracowniku agencji reklamowej na grzybach (z tego co pamiętam). czytałam kiedyś dawno temu, chciałam własny egzemplarz i mam, za jedyne 15 zł :D.











do tego wszystkiego moja mama zakupiła dodatkowe 5 kilo książek, złapała 3 autografy, a ja musiałam to targać. następnym razem taczki albo ruska torba na kółkach.