Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nic nowego. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nic nowego. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 13 sierpnia 2012

stieg larsson - millenium. mężczyźni którzy nienawidzą kobiet

na swoje usprawiedliwienie powiem że leżało najbliżej podczas mojej chwili słabości. zaczęłam czytać i muszę przyznać że wciągnęło mnie jednak moja nieufność do bestsellerów pozostaje. bo oczywiście dobrze się to czytało i bywa chwilami zgrabnie napisane (niektóre momenty aż zgrzytały nie wiem czy to martwy pan autor czy może tłumacz poszalał - podstarzali mężczyźni w wieku 80 lat??) ale ogólnoświatowa podnieta jest już dla mnie czymś niezrozumiałym.
no i to całe społeczne tło, przemoc wobec kobiet (i to w szwecji tym raju na ziemi) temat bardzo na czasie, ale wydał mi się nieco naciągany i użyty w celach bardziej sensacyjnych niż jakichkolwiek innych. tak wiem to kryminał a nie rozprawa o chorym społeczeństwie ale 20 zamordowanych i torturowanych lasek dość dobrze wygląda ze względu na akcję. poza tym czy są seryjni mordercy zajmujący się facetami? (pewnie wyżywają się na wojnach). bo że szwecja to nie kraj idealny to wiadomo już od dawna i czytać można o tym w lepszych książkach (np. u pani axelsson) a millenium to zwykły thriller/kryminał aspirujący do czegoś czym nie jest. ale przyznaję że dobrze wchodzi i jak mnie najdzie ochota na jakieś czytadełko to może nawet pokontynuuję serię :P
i jeszcze jedna rzecz do czepienia się - chamski applowy product placement - skoro najlepsza hakerka świata (??) stosuje maki i ipady to o czymś świadczy nieprawdaż? :P

wtorek, 8 listopada 2011

krzysztof varga - aleja niepodległości

główny bohater, krystian apostata, to zbliżający się do 40 sfrustrowany, w młodości dobrze zapowiadający się artysta plastyk. niestety na zapowiedziach się skończyło i teraz wypełnia swój czas piciem i internetową pornografią. poznajemy go na chwilę przed śmiercią w katastrofie samolotu (moja fobia nieźle się najadła przy tej książce), gdy pijany (oczywiście) wpatruje się w zdjęcie w tabloidzie przedstawiające jego byłego kumpla z podstawówki i liceum, jakuba fidelisa, i wspominając użala się nad sobą. kumpel bowiem jest jego przeciwieństwem, robi oszałamiającą karierę tańcząc w telewizji, prowadzi programy o gotowaniu i podróżach i jest idolem całego kraju. przychodzi mu to jakby bez wysiłku, co pogrąża krystiana jeszcze bardziej w nieudacznictwie i frustracji. na dodatek jakub ukradł mu kiedyś dziewczynę i się z nią ożenił (chociaż krystianowi pewnie i tak nic by z tego nie wyszło). całą książka to opis beznadziejnego krystianowego życia, którego najbardziej spektakularnym momentem jest właśnie śmierć w wybuchającym samolocie (żaden spoiler, dowiadujemy się tego już na początku). z kolei jakubowe sukcesy również mu nie pomagają specjalnie, bo wiadomo marność nad marnościami i wszystko marność i większego sensu w tym nie ma. smutne to bardzo mimo że niektóre opisy są całkiem zabawne (do chwili uświadomienia sobie ich prawdziwości).

piątek, 28 października 2011

kingsley amis - alteracja

zabrałam się za tą książkę (książeczkę w porównaniu z poprzednimi) bo przeczytałam gdzieś że to klasyka steampunka. no i hmm niby technologia alternatywna do naszej opartej na prądzie ale punka to tam nie widzę. lata 70 alternatywnego XX wieku, drugie średniowiecze, europą rządzi papież, jego wysłannicy są wszędzie, wyższe sfery mówią po łacinie a kobiety nie mają nic do gadania. głównym bohaterem jest hubert, mały chłopiec uczący się w katolickiej szkole z internatem, bardzo zdolny muzycznie. pięknie śpiewa i na dodatek komponuje (zapisuje muzykę co ją w głowie słyszy). jego talent zwraca uwagę wielu ludzi, w tym papieża, który lubi mieć u siebie w watykanie wszystko co najlepsze, postanawia więc że chłopiec ma zostać alterowany (wykastrowany) i otrzymać miejsce w prestiżowym rzymskim chórze. dużo tu rozterek moralnych, nie tylko huberta ale również jego pobożnego ojca, zmartwionej matki, nauczyciela kompozycji czy dyrektora szkoły. szczęście osobiste (a przynajmniej coś co się nim wydaje) kontra obowiązek wobec boga, a przynajmniej kościoła, a do tego dochodzi jeszcze przeznaczenie (przez które może bóg wyraża swe życzenia). opresyjne społeczeństwo i ogólnie niezbyt przyjemna atmosfera dogmatycznej europy trochę mnie zmęczyła. sądzę też że można by bardziej wykorzystać wątek sposobów zarządzania europejskimi zasobami ludzkimi przez papieża, w stylu: hmm grozi nam przeludnienie, jak się okazało kontrolowane zarazy są zbyt skomplikowane, trzeba wrócić do starych sprawdzonych sposobów świętej wojny z niewiernymi.

czwartek, 26 maja 2011

robert m. wegner - opowieści z meekhańskiego pogranicza. wschód-zachód

na początku chciałam bardzo podziękować wszystkim pożyczającym mi książki, nawet tym przez których targam dodatkowe kilogramy przez 160 km, jednak bardzo proszę o nie podrzucanie (niczego nie spodziewającej się) mi części jakichś cyklów. to bardzo stresujące jak akcja się urywa nagle i niespodziewanie i możliwe że kiedyś w dalekiej przyszłości będzie można poznać ciąg dalszy, ale nie wiadomo, bo autor może nie napisać (gra o tron?) lub wydawnictwu może się nie chcieć/nie opłacać wpuszczać tego na polski rynek. zresztą cyklom staram się mówić nie po przygodzie z wspomnianą grą o tron, gdy po przeczytaniu kilku tysięcy podejrzewam stron (nie żebym się skarżyła) dowiedziałam się że autor się zagubił w świecie który stworzył i historia może zostać niedokończona. ok kończę dywagacje i przechodzę do meritum.
nie przepadam za fantastyką, uważam że za dużo się tego produkuje i trudno coś oryginalnego stworzyć w tym temacie (tak zresztą jest ze wszystkim), dlatego zwykle szkoda mi czasu na czytanie o kolejnych wyprawach, smokach, magach i co najgorsze elfach :P. no ale książka została mi wciśnięta podstępem (byłam zaspana) z kilkoma innymi więc przecież jej nie oddam nieprzeczytanej. pierwsza zaleta: nie ma elfów - alleluja, smoków również, chociaż pojawiają się demony i ich wytwory ale to bardziej w wizjach i wspomnieniach, jest również magia. druga zaleta to szerokość opisu świata przedstawionego (hehe), mimo że książka ma głównych bohaterów, to dokładnie zaprezentowany jest ich rzeczywistość, sytuacja polityczna i tego typu bardziej ogólne problemy (już w tym momencie powinnam się była zorientować że na jednej książce się nie skończy, bo dużo tam miejsca na kolejne i kolejne i kolejne tomy), co sprawia że opowieści to bardziej strategia niż przygodówka :P. akcja toczy się wartko, w miarę to wszystko jest napisane, wciąga człowieka nawet niespecjalnie zainteresowanego wojnami dzikich plemion na pograniczu czy ciężkimi przeżyciami złodzieja opętanego przed demona/boga/niewiadomoco z przeszłości. chwilami nawet bywa zabawnie, jeśli kogoś bawi pierwsze spotkanie z głównym bohaterem na zarzyganym przez niego pomoście i jego skacowane przygody (mnie czasem bawi :P).
dwie części - pierwsza: wschód, o wojowniczce (żołnierce?) walczącej o spokój na dzikich rubieżach imperium, w oddziale pełnym osobników o magicznych zdolnościach (łapanie dusz, zmiana w zwierzątka, przewidywanie przyszłości itp), druga - zachód, o wspomnianym wyżej skacowanym złodzieju, trochę gówniarskim cwaniaczku, trochę honorowym i zdolnym przedstawicielu swego fachu, zaplątanym z jednej strony w brudne miejskie intrygi polityczne, z drugiej nękany przez dziwne moce które złapał bawiąc się boskim mieczem. obie części niedokończone (wrrrrrr) ale ciekawe, mimo że w niektórych momentach książka wydała mi się nieco tendencyjna.
jednak ostrzegam osoby o zbyt plastycznej wyobraźni, nie należy tej książki czytać przy jedzeniu. akcja się toczy spokojnie, dialogi i miłe opisy okolicy aż tu nagle bebechy, krew, ręka noga mózg na ścianie. to również główne zastrzeżenie z mojej strony, krwawe bitwy nie są moim ulubionym tematem literackim, jak czytam o mieczach zagłębiających się z mlaskiem w żywe mięso to mnie wzdryga.
a tak jak już jesteśmy przy grze o tron, czy serial jest wporzo? nie wiem czy pakować się w to po raz kolejny.