Pokazywanie postów oznaczonych etykietą antologia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą antologia. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 13 marca 2012

the year's best science fiction no 8

oto powód mojego ponad miesięcznego milczenia (razem z choroba która bardziej sprzyjała wgapianiu się w monitor niż składaniu literek). 25 opowiadań scifi po angielsku. niektóre króciutkie inne to takie jakby minipowieści w każdym razie ponad 600 stron w obcym języku. jak to z antologiami nie wszystko mi się podobało ale niektóre opowiadania uważam za godne uwagi. między innymi to o niedźwiedziach które odkryły ogień terrego bissona - dość niestandardowe jak na tą tematykę, czy o budowie wieży babel dosłownie sięgającej nieba (autor ted chiang), interesujące podejście do kosmitów kokainiarzy pana kessela i opowiadanie o wirusie likwidującym agresję u ludzi pani kress. zabawne też jest czytać o czasach współczesnych widzianych z perspektywy początku lat 90 (tak tak to przerażające ale to już 20 lat minęło). a gdyby ktoś chciał się przekonać to oddaję książkę tu

środa, 23 lutego 2011

to, co najlepsze w sf tom 2

antologia opowiadań science fiction z lat 90. jak w każdym zbiorze są rzeczy lepsze i gorsze, a raczej bardziej mi podchodzące i raczej niestrawne. co tu dużo pisać, lubię cyberpunka, więc podszedł mi naprawiacz rowerów pana sterlinga, pozytywna historia o sztucznej inteligencji rządzącej światem i luzackim podejściu do życia. zabawna historyjka o obcych przybierających postać małych dziecinnych stworków również mi się podobała - morał: wszystkie dzieci są jak obcy :P. poza tymi jeszcze dwa przemówiły do mnie: pierwszy wtorek roberta reed o wizycie hologramu prezydenta usa jednocześnie w każdym domu wyposażonym w odpowiedni emiter oraz oblubienica elvisapani goonan o martwym elvisie jako królu obcych i jego żywej świcie wegetującej na ziemi po awarii pojazdu kosmicznego, w oczekiwaniu na statek z macierzystej planety. reszta opowiadań to poważne scifi albo (nie jestem dobra w gatunkach) fantastyko scifi i kilka historii z obszaru humanistycznego scifi (które przyswajam jedynie w wykonaniu pani le guin a i nie wszystko), napisane bez poczucia humoru. to bardzo ważny czynnik dla mnie, nie tylko w fantastyce, a nie wszystko co zabawne jest głupie czego przykładem mogą być książki mistrza lema.
w każdym razie, interesujące nazwiska zapisane, reszta wyrzucona z pamięci a książka wyląduje zapewne na podaju.

wtorek, 26 października 2010

gabinet figur woskowych


opowieści niesamowite. niemieckie, przedwojenne (przeddrugowojenne). zabrałam się za nie, żeby przed halloween wrzucić na podaj coś o przerażającej tematyce, jednak z każdym opowiadaniem przekonywałam się że książka zostanie na półce. wiadomo jak to z opowiadaniami jest, jedne lepsze, inne gorsze, niektóre przerażające, niektóre ohydne (jak to o koniach co się żywcem obierały ze skóry) a kilka było nawet zabawnych. najbardziej spodobało mi się to pana gustava meyrinka: mózg, który wyparował o hodowcy sztucznych mózgów, który jednak nie ma nic ze swojego geniuszu i hoduje mózgi dla rzeźnika. kilka opowiadań tego pana jest w gabinecie, ale mi i tak go mało ;P. jest też pan kafka, i pierwszy raz przeczytałam słynne opowiadanie o przemianie w robaka, było zaskakująco zabawne, przynajmniej do czasu.
książka idealna na mglisty październik, a przypomniała mi inną tez z niemieckimi przerażających historiach, nazywała się chyba czarny pająk i czytałam ją na kursie bhp jak poszłam na studia. muszę jej poszukać.

środa, 2 czerwca 2010

od stevensona do hammetta - opowiadania kryminalne

nastawiłam się na retro kryminały od czegoś w stylu pani aghaty do czarnego kryminału lat 40 i w zasadzie właśnie to dostałam. nie wiem jednak czy jestem jakoś mało inteligentna ale większość z opowiadań nie miała dla mnie sensu. może miałam jakieś zaćmienie albo nie chciało mi się myśleć i większość historii wydała mi się na siłę komplikowana uszczegóławiana i dosyć nierealna (np. ta o lustrzanym bracie bliźniaku z sercem po prawej stronie :o) albo psychologicznie pokręcona. wiem że mordercy czasem nie są normalni no i kiedyś ludzie trochę inaczej działali. ostatnie opowiadanie jest szczególnie absurdalne i niby wyjaśnienie ma sens ale dlaczego ci ludzie tak się zachowali to zupełnie nie wiem. zawiodłam się też na opowiadaniu conan doyla który okazał się synem słynniejszego ojca i chyba nie potrafił pisać za bardzo. zapewne powinnam była podejść do tej książki jak do parodii i wtedy miałabym niezły ubaw szczególnie z kawałka o tajnym przestępczym stowarzyszeniu. może po prostu moje poczucie humoru zasnęło. hmm.

środa, 28 kwietnia 2010

spekulacje

antologia opowiadań science fiction z lat 80. wygrzebałam ją z powodu zawartego w niej opowiadania pana lafferty - wielki tom błazen, czyli zagadka kufrów z urzędu celnego w calais, o którego książce pisałam już. jego opowiadanie jest jednym z kilku najbardziej podobających mi się (co to za składnia) w tej książce mimo że nie do końca je ogarnęłam i pewnie muszę przeczytać jeszcze raz.
w zbiorze tym, jak w każdym, są lepsze i gorsze momenty, dwóch opowiadań chyba w ogóle nie skończyłam bo mnie zdenerwowały. najbardziej przypadły mi do gustu:
wiatry przemian isaaca asimova, może nieco tendencyjne ale bardzo trzymające w napięciu;
dreszczyk z płaskomątwą scotta bakera, nie wiem dlaczego skojarzyło mi się z syrenami z tytana;
tajemnica młodego dżentelmena joanny Russ, baaardzo dziwne coś :).

czwartek, 8 kwietnia 2010

a.d. XIII

antologia opowiadań fantastycznych (gatunek nie ocena :P) o aniołach i diabłach. jak w każdym zbiorze tekstów różnych autorów jedne się podobają bardziej inne mniej. mi najbardziej do gustu przypadły gringo pani Mai L. Kossakowskiej - zabawna historia kariery południowoamerykańskiego rewolucjonisty, szczęścia i wszelkiej pomyślności Anny Kańtoch (wiek XIX, letnisko, odcięta ręka w lesie i magiczne karty, super klimat) i pilipiukowe opowiadanko cyrograf - wędrowycz cofa się w czasie i przechytrza diabła (niektórzy uważają że to grafomaństwo ja jednak lubię cykl o wędrowyczu, ale z drugiej strony cykl o nadprzyrodzonych kuzynkach jest beznadziejny). Są tu jeszcze inne opowiadania np. cichy dom Łukasza Orbitowskiego - bardzo obrzydliwa wędrówka przez las w celu pochowania anioła, nie do końca chyba sensowna czy każdy ma swoje niebo Iwona S. Nowak, co pewnie miało być śmieszne a jest dość tendencyjne. reszta jakoś nie utkwiła mi w pamięci, ale te trzy pierwsze teksty bardzo mi się podobały.