Pokazywanie postów oznaczonych etykietą obcy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą obcy. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 13 marca 2012

the year's best science fiction no 8

oto powód mojego ponad miesięcznego milczenia (razem z choroba która bardziej sprzyjała wgapianiu się w monitor niż składaniu literek). 25 opowiadań scifi po angielsku. niektóre króciutkie inne to takie jakby minipowieści w każdym razie ponad 600 stron w obcym języku. jak to z antologiami nie wszystko mi się podobało ale niektóre opowiadania uważam za godne uwagi. między innymi to o niedźwiedziach które odkryły ogień terrego bissona - dość niestandardowe jak na tą tematykę, czy o budowie wieży babel dosłownie sięgającej nieba (autor ted chiang), interesujące podejście do kosmitów kokainiarzy pana kessela i opowiadanie o wirusie likwidującym agresję u ludzi pani kress. zabawne też jest czytać o czasach współczesnych widzianych z perspektywy początku lat 90 (tak tak to przerażające ale to już 20 lat minęło). a gdyby ktoś chciał się przekonać to oddaję książkę tu

czwartek, 19 stycznia 2012

james white - szpital kosmiczny

zbiór opowiadań science fiction o (zaskoczenie) kosmicznym szpitalu leczącym wszystkie znane rasy. różne organizmy mają różne wymagania dotyczące atmosfery ciśnienia i pożywienia, szpital zapewnia nie tylko warunki odpowiednie dla każdego ale też fachową opiekę medyczną personelu (również wielorasowego) doskonale znającego fizjologię poszczególnych pacjentów dzięki wgrywanym do mózgu hipnotaśmom. kontakty międzyrasowe odbywają się za pomocą autotranslatorów, jednak nie wszystkie niuanse wypowiedzi są możliwe do przekazania, co jest źródłem (zabawnych dla mnie) nieporozumień pomiędzy osobnikami o różnych sposobach postrzegania rzeczywistości.
ogólna sytuacja w przyszłości jest tylko zarysowana delikatnie, to dopiero pierwszy tom cyklu, zapewne rozwijane to jest w kolejnych.
podchodziłam do tej książki ostrożnie, nie jestem jakąś fanatyczką science fiction, jednak zostałam pozytywnie zaskoczona (nawet zdziwiłam się że powieść została napisana na początku lat 60). bardzo podoba mi się głęboki humanizm i tolerancja jakimi przesiąknięta jest atmosfera szpitala pomagającego każdemu niezależnie od pochodzenia a do pacjentów podchodzi się z życzliwością i poświęceniem nawet jeśli są niemili (ehh marzenia petenta polskiej służby zdrowia :P). trochę mi się to kojarzy z opowieściami o pilocie pirxie, chociaż tutaj jest mniej filozofowania a więcej prostej rozrywki :P. proszę mnie źle nie zrozumieć, prosta nie znaczy gorsza :)

środa, 23 lutego 2011

to, co najlepsze w sf tom 2

antologia opowiadań science fiction z lat 90. jak w każdym zbiorze są rzeczy lepsze i gorsze, a raczej bardziej mi podchodzące i raczej niestrawne. co tu dużo pisać, lubię cyberpunka, więc podszedł mi naprawiacz rowerów pana sterlinga, pozytywna historia o sztucznej inteligencji rządzącej światem i luzackim podejściu do życia. zabawna historyjka o obcych przybierających postać małych dziecinnych stworków również mi się podobała - morał: wszystkie dzieci są jak obcy :P. poza tymi jeszcze dwa przemówiły do mnie: pierwszy wtorek roberta reed o wizycie hologramu prezydenta usa jednocześnie w każdym domu wyposażonym w odpowiedni emiter oraz oblubienica elvisapani goonan o martwym elvisie jako królu obcych i jego żywej świcie wegetującej na ziemi po awarii pojazdu kosmicznego, w oczekiwaniu na statek z macierzystej planety. reszta opowiadań to poważne scifi albo (nie jestem dobra w gatunkach) fantastyko scifi i kilka historii z obszaru humanistycznego scifi (które przyswajam jedynie w wykonaniu pani le guin a i nie wszystko), napisane bez poczucia humoru. to bardzo ważny czynnik dla mnie, nie tylko w fantastyce, a nie wszystko co zabawne jest głupie czego przykładem mogą być książki mistrza lema.
w każdym razie, interesujące nazwiska zapisane, reszta wyrzucona z pamięci a książka wyląduje zapewne na podaju.

czwartek, 16 grudnia 2010

brian lumley - zemsta khai

słyszałam, że pan lumley napisał bardzo dobry cykl nekroskop, myślałam więc że inne jego książki, w tym przypadku zemsta khai również będą dobre. niestety najwidoczniej to tak nie działa. opis z okładki wydaje się interesujący - dwóch generałów cywilizacji sprzed znanego nam starożytnego egiptu, za pomocą czarnej magii wysłanych jest w przyszłość czyli mniej więcej w lata 70 zeszłego wieku. jednak wątek ten zajmuje w książce jeden cy dwa króciutkie rozdzialiki. ok autor skupia się na zaginionej cywilizacji i chorym psychicznie faraonie, potomku obcych przybyłych na ziemię w piramidzie, to też mogłoby być ciekawe. ale nie jest. coś tam się niby dzieje, jakaś wojna, wodzowie mają pomysły i ustalają taktykę a nagle pojawiają się dziwni magowie i wywracają wszystko do góry nogami. są wizje i przepowiednie ale mało to wszystko ma razem sensu (a może tylko ja go nie widziałam), postacie są bezwolnymi kukiełkami bez życia wewnętrznego,a główny bohater jest silny, zręczny i genialny i wszystkie laski na niego lecą. ogólnie miałam wrażenie, że książkę pisał jakiś napalony nastolatek skupiający się na scenach z podtekstami seksualnymi a reszta to tylko tło. w ogóle, gdyby właśnie nie sceny seksu i obrzydliwej przemocy, można by uznać że książka spodobałaby się jakiemuś mniej rozgarniętemu dwunastolatkowi, który marzy o przygodach, walkach z zombimi i gorących egipskich laseczkach :P. zemsta khai nie nadaje się jednak dla dzieci, bo pan autor wstawił dość sugestywne opisy realizacji chorych pomysłów faraona, którego podniecały między innymi obierane ze skóry kobiety, i nikt nie mógł go dotykać poza nadwornym kapłanem, który w związku z pełnionymi obowiązkami nie miał zębów. yyyyy ohyda.

środa, 18 sierpnia 2010

orson scott card - gra endera

czyli o tym jak gówniarze ratują świat :P. przyszłość. żelazna kurtyna stoi (książka z lat 80 będąca rozwinięciem opowiadania z lat 70) ale kosmos z grubsza opanowany jednak niestety nie tylko przez ludzkość. wstrętne robale z kosmosu już dwa razy przeprowadzały prawie udane inwazje na ziemię. tym razem jednak rządzący światem próbują zapanować nad sytuacją i wyprzedzić kolejny atak. w tym celu biorą genialne dzieci i po gruntownych badaniach pakują je do szkoły bojowej znajdującej się w przestrzeni kosmicznej. dzieci zaczynają w wieku 6 lat. główny bohater jest właśnie takim dzieckiem tylko jeszcze bardziej bo jest jedyną nadzieją na pokonanie robali (dlaczego? nie do końca pojęłam). w szkole jest hardkorowo traktowany przez nauczycieli żeby rozwijał swoje umiejętności walki strategii i dowodzenia. działa to w przypadku endera który jest najlepszy w historii szkoły, wygrywa wszystkie walki nawet po okropnie niesprawiedliwych zmianach zasad, ma jednak problem ze sobą bo nie chce krzywdzić ludzi ale jest do tego zmuszony, bo ciągle ktoś stawia go w sytuacji "on albo ty". jako 11 latek pokonuje robale myśląc że cały czas gra w grę strategiczną z komputerem. w tym samym czasie na ziemi jego niewiele starsi brat i siostra opanowują świat za pomocą sieci, sącząc w nią populistyczne opinie, doprowadzając do wojny z układem warszawskim i pokonując go. na końcu ender żyje długo i szczęśliwie ze swoją siostrą daleko w kosmosie próbując zrozumieć robale, które jeszcze przed swoją zagładą wtargnęły mu do mózgu przez grę myślową i doprowadziły do odnalezienia jedynego ocalałego z pogromu kokonu królowej robali. w ramach zadośćuczynienia za wybicie robaków ender szuka miłej planety dla słodkiego kokonka telepatycznie zawierającego z nim pokój. a jego brat rządzi światem. uff trudne to i zakręcone. pewnie coś poprzekręcałam no trudno.
więc tak. rozumiem gatunek fantastyka, a nawet science fiction i że takie rzeczy normalnie nie istnieją. ale jak przełknę telepatyczne robale i wojny kosmiczne i nawet szkołę bojową to już tych dzieciaków nie. mają one po 6 - 11 lat a zachowują się jak dorośli. nie przekonuje mnie to zupełnie nawet jeśli są to super genialne jednostki. przyjmę strategię zdesperowanych dowódców wojskowych wciskających gówniarzowi gierkę w nadziei że pokona obcą cywilizację, ma to nawet jakiś sens, dzieci nie mają zahamowań i łatwiej niektóre rzeczy im przychodzą. ale opanowanie świata przez rodzeństwo to już dla mnie za dużo. no i ta końcówka. ogólne przebaczenie i pokój. wydaje mi się że jakbym miała 12 lat to by mi się bardziej podobała. mogłabym się identyfikować z którymś wybitnym dzieciakiem :P. a tak to już jestem stara i zgorzkniała, mam młodsze rodzeństwo i uważam że dzieci są głupie :PP.
ale czytało się dobrze, wciągające było, bardzo dziękuję za pożyczenie :D.