Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podwójny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podwójny. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 13 kwietnia 2010

truman capote - śniadanie u tiffaniego, harfa traw

wszyscy chyba słyszeli o filmie śniadanie u tiffaniego z audrey hepburn w roli głównej. widziałam go kiedyś dawno dawno temu (swoją droga muszę odświeżyć sobie) a teraz dopadłam książkę. wydaje mi się że nieco różni się od filmu, jest mniej słodka i chyba smutniejsza. główna bohaterka holly wiele przeszła, choć ma tylko 19 lat, a teraz bawi się ile może w nowym jorku. mimo łatwego i wydawałoby się przyjemnego życia raz na jakiś czas łapie ją irracjonalny paniczny strach a jedyną rzeczą która ją uspokaja jest tiffany, gdzie wśród luksusu nikomu nic złego stać się nie może.
przemówiło to do mnie bo sama zmagam się z jazdami w głowie i szukam swojego tiffany'ego (trudne słowo) :P.
harfa trawma nieco inny klimat - senne miasteczko na południu stanów, nic się nie dzieje i wszyscy się znają. główny bohater, gówniarz, mieszka z ciotkami, z których jedna okropnie się rządzi, a druga (dolly)uległa i spokojna, uznawana jest za lekko nienormalną bo mieszka w pokoju pomalowanym na różowo i kumpluje się ze ześwirowaną murzynką/indianką. pewnego dnia dolly buntuje się i razem z kumpelą i bratankiem ucieka do domku na drzewie. historia dziwna, zabawna i bardzo pozytywna, a przede wszystkim spokojna. kojarzy mi się trochę z książkami carson mccullers, o których pisałam na samym początku, o tu.

czwartek, 11 marca 2010

lewis carroll - przygody alicji w krainie czarów i o tym co alicja odkryła po drugiej stronie lustra

alicja jest bardzo na czasie teraz, też wygrzebałam ją z regałowych czeluści przed wybraniem się do kina. moje wydanie jest stare, z lat 70, w tłumaczeniu pana Słomczyńskiego. najchętniej dopadłabym jakąś dwujęzyczną wersję, podobno taka wyszła, muszę zapolować.
alicję każdy zna, ja czytałam prawdopodobnie jak byłam mała, jednak bardziej pamiętam słuchowisko alicjowe, które miałam na taśmie. wiadomo o co chodzi. dziewczynka pędzi za królikiem i wpada do głębokiej nory prowadzącej do surrealistycznego świata pełnego dziwacznych stworzeń opowiadających absurdalne historie. w drugiej części alicja dostaje się do odwróconego lustrzanego świata, będącego jednocześnie ogromną szachownicą gdzie pamięć działa w obie strony a wszyscy mają obsesję na temat wierszyków o rybach.
nie będę opowiadać tutaj co dzieje się w książce, wydarzenia po sobie następujące nie do końca mają sens a postacie co chwilę zmieniają się w coś innego, ale nie o to chodzi przecież. tak właśnie działają sny, a książka to już klasyka.
co do filmu: byłam niestety na wersji dubbingowanej, nie wiem czy u mnie na zadupiu ktoś w ogóle pomyślał o wyświetlaniu tego filmu z napisami. ale nic to. wprawdzie pazura w roli kapelusznika był porażkowy, ale za to pani figura jako czerwona królowa była bossska. w ogóle to postać która najbardziej do mnie przemówiła, bo alicja trochę bezpłciowa, kapelusznik i reszta szaleni a biała królowa to pusia :P. film mi się podobał, ładnie był zrobiony, może kot nieco przegięty - wyobrażałam sobie że będzie mniej zaangażowany w akcję i będzie olewać wszystko jak to koty mają w zwyczaju. no i latał co wydawało mi się lekką przesadą. klimat filmu surrealistyczny, spalony, kolory ładne a jednocześnie wszystko takie niejednoznaczne. zakończenie trochę tendencyjne ale to w końcu film disneya więc czego można było się spodziewać. teraz muszę zdobyć film w oryginalnej wersji językowej i będę usatysfakcjonowana.

niedziela, 7 marca 2010

alexander mccall smith - morality for beautiful girls, tears of the giraffe

trzecia i druga część serii o kobiecej agencji detektywistycznej nr. 1 prowadzonej przez Mmę Ramotswe czyli panią dobrze po trzydziestce mieszkającą w stolicy Botswany. książkę czytałam już kiedyś ale tym razem dopadłam na szmatach egzemplarze po angielsku (2 zł każdy :D) i nie mogłam ich tam zostawić.
w morality for beautiful girls agencja detektywistyczna zajmuje się dwiema sprawami: podejrzeniem trucia w rodzinie wysoko postawionego człowieka z rządu (mma ramotswe jedzie w teren) oraz wybór odpowiedniej dziewczyny która powinna otrzymać tytuł Miss Beauty and Integrity, i w przyszłości może reprezentować kraj jako dobra obywatelka Botswany. dodatkowo pojawia się problem depresji narzeczonego głównej bohaterki, prowadzącego warsztat samochodowy. panie detektywki (?) zajmują się wszystkim, reorganizując warsztat i rozwiązując problemy. dużo rozmyślają na temat moralności, głównie tytułowych pięknych dziewcząt, które zwykle chciałyby się w życiu tylko bawić, często nawet nieświadomie robiąc krzywdę innym ludziom. z drugiej strony jest o facetach leniwych, egoistycznych i ogólnie beznadziejnych, których jednak nikt nie potępia. wiadomo jak to działa niestety.
łzy żyrafy to część druga cyklu (oczywiście przeczytałam w złej kolejności). główna bohaterka rozwiązuje sprawę zaginionego przed dziesięciu laty amerykańskiego chłopca a jej narzeczony adoptuje dwójkę dzieci z sierocińca nic jej o tym nie wspominając. mma Makutsi zostaje asystentką detektywa i dostaje własną sprawę niewiernej żony właściciela rzeźni.
są to bardzo pozytywne książki (nawet ich okładki przyczyniają się do tego), w sam raz na późnozimową depresję. wciągają do świata sympatycznych (w większości) ludzi w miłym kraju pod gorącym afrykańskim słońcem. i nie są przesłodzonymi czytadłami a mimo to po ich przeczytaniu nawet ja (cynicznie i nihilistycznie nastawiona do świata, szczególnie teraz gdy beznadziejnie czekam na wiosnę) mam ochotę uśmiechać się do obcych ludzi (oczywiście szybko mi przechodzi :P). cykl o kobiecej agencji detektywistycznej ma na razie 11 części i na pewno będę na nie polować :D.

poniedziałek, 1 marca 2010

olga gromyko - zawód wiedźma

znów ze wschodu - białoruska fantastyka niezbyt na serio. bohaterką książek jest wiedźma w trakcie nauki. w pierwszej części wysłana zostaje do wampirzej krainy (ehh wampiry ostatnio bardzo modne) rozwikłać zagadkę znikających magów i ludzi. oczywiście między nią a władcą wampirów zaczyna coś iskrzyć, jednak do rzyguśnego zmierzchowego romansu daleko, bohaterowie bardziej wyluzowani ciągle sobie dogryzają zamiast cierpieć i jęczeć nad skomplikowanym związkiem międzygatunkowym. wokół tych złośliwości kręci się cała akcja, poza tym niewiele się tu dzieje, ale całkiem to zabawne.




druga część bardziej mi się podobała, jest bardziej różnorodna: akcja toczy się i w szkole magii (studenci są wszędzie tacy sami) i w skacowanej wiosce zabitej dechami, a raczej zalanej błotem i w podziemnym mieście dziwnych stworzonek. wszystko przez to że bohaterka wyrusza na wyprawę ze swoim wampirem oraz kumplem trollem, który jest moją ulubioną postacią (cham, burak i żul :P). jak to bywa w fantastycznych opowieściach przeszkody się mnożą: zombiaki, mantrykory, religijni wieśniacy i stada innych niebezpieczeństw stają na drodze do celu, którym jest przerażający nekromanta.
w sumie książeczki sympatyczne, bez jakichś głębokich przemyśleń, ale miło się to czyta.