zwykle stronię od tzw.o singlowych laskach, które po wielu perypetiach znajdują tego jedynego, który buduje im dom na wsi, robi dziecko i kupuje psa a na koniec żyją długo i szczęśliwie. to jak z harlekinami, historia ta sama, zmieniają się tylko dekoracje. po seks w wielkim mieście zabrałam się, bo oglądałam serial (podobno) na jej podstawie i znalazłam go zabawnym, czego o literackim pierwowzorze powiedzieć nie mogę. nie jest on również pocieszajką, co jest chyba jego jedyną zaletą. chaotyczne historie o ludziach zajmujących się jedynie imprezowaniem i spaniem z innymi podobnymi ludźmi, bez puenty (nie chodzi mi o brak zabawnej puenty tylko jakiejkolwiek). bohaterowie się mieszają, nie złapałam kto jest kim, a ich problemy wydają mi się wymyślone. może to dlatego, że nie jestem bogatą młoda mieszkanką manhattanu polującą na męża a w międzyczasie pijącą, palącą i wciągającą oraz sypiającą z niewłaściwymi osobami. wszyscy opisani ludzie są niemili, odnoszą się pogardliwie do reszty świata i dziwą się że nikt ich nie lubi, są samotni i nie potrafią ułożyć sobie życia w jakikolwiek sposób. zmęczyła mnie ta książka zupełnie nie poprawiając humoru.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą niedobre. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą niedobre. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 30 stycznia 2011
candance bushnell - seks w wielkim mieście
zwykle stronię od tzw.o singlowych laskach, które po wielu perypetiach znajdują tego jedynego, który buduje im dom na wsi, robi dziecko i kupuje psa a na koniec żyją długo i szczęśliwie. to jak z harlekinami, historia ta sama, zmieniają się tylko dekoracje. po seks w wielkim mieście zabrałam się, bo oglądałam serial (podobno) na jej podstawie i znalazłam go zabawnym, czego o literackim pierwowzorze powiedzieć nie mogę. nie jest on również pocieszajką, co jest chyba jego jedyną zaletą. chaotyczne historie o ludziach zajmujących się jedynie imprezowaniem i spaniem z innymi podobnymi ludźmi, bez puenty (nie chodzi mi o brak zabawnej puenty tylko jakiejkolwiek). bohaterowie się mieszają, nie złapałam kto jest kim, a ich problemy wydają mi się wymyślone. może to dlatego, że nie jestem bogatą młoda mieszkanką manhattanu polującą na męża a w międzyczasie pijącą, palącą i wciągającą oraz sypiającą z niewłaściwymi osobami. wszyscy opisani ludzie są niemili, odnoszą się pogardliwie do reszty świata i dziwą się że nikt ich nie lubi, są samotni i nie potrafią ułożyć sobie życia w jakikolwiek sposób. zmęczyła mnie ta książka zupełnie nie poprawiając humoru.
Etykiety:
mainstream:P,
niedobre,
o co chodzi,
przereklamowane,
stany
czwartek, 16 grudnia 2010
brian lumley - zemsta khai
słyszałam, że pan lumley napisał bardzo dobry cykl nekroskop, myślałam więc że inne jego książki, w tym przypadku zemsta khai również będą dobre. niestety najwidoczniej to tak nie działa. opis z okładki wydaje się interesujący - dwóch generałów cywilizacji sprzed znanego nam starożytnego egiptu, za pomocą czarnej magii wysłanych jest w przyszłość czyli mniej więcej w lata 70 zeszłego wieku. jednak wątek ten zajmuje w książce jeden cy dwa króciutkie rozdzialiki. ok autor skupia się na zaginionej cywilizacji i chorym psychicznie faraonie, potomku obcych przybyłych na ziemię w piramidzie, to też mogłoby być ciekawe. ale nie jest. coś tam się niby dzieje, jakaś wojna, wodzowie mają pomysły i ustalają taktykę a nagle pojawiają się dziwni magowie i wywracają wszystko do góry nogami. są wizje i przepowiednie ale mało to wszystko ma razem sensu (a może tylko ja go nie widziałam), postacie są bezwolnymi kukiełkami bez życia wewnętrznego,a główny bohater jest silny, zręczny i genialny i wszystkie laski na niego lecą. ogólnie miałam wrażenie, że książkę pisał jakiś napalony nastolatek skupiający się na scenach z podtekstami seksualnymi a reszta to tylko tło. w ogóle, gdyby właśnie nie sceny seksu i obrzydliwej przemocy, można by uznać że książka spodobałaby się jakiemuś mniej rozgarniętemu dwunastolatkowi, który marzy o przygodach, walkach z zombimi i gorących egipskich laseczkach :P. zemsta khai nie nadaje się jednak dla dzieci, bo pan autor wstawił dość sugestywne opisy realizacji chorych pomysłów faraona, którego podniecały między innymi obierane ze skóry kobiety, i nikt nie mógł go dotykać poza nadwornym kapłanem, który w związku z pełnionymi obowiązkami nie miał zębów. yyyyy ohyda.
niedziela, 21 lutego 2010
ellis amburn - perła, obsesje i namiętności janis joplin
biografia janis joplin, która sama w sobie była interesującą postacią i miała ciekawe życie chociaż niezbyt długie niestety. jednak pan autor zbytnio skupił się na tytułowych obsesjach i namiętnościach, można się więc dowiedzieć z kim janis spała i od kogo kupowała heroinę i w zasadzie niewiele więcej. rozumiem, że hippisi, lato miłości i wieczne imprezy ale ile można o tym czytać. poza tym książka jest napisana okropnie chaotycznie i nie do końca konsekwentnie - niektóre imprezy opisywane są bardzo dokładnie, razem ze współczesnym komentarzem uczestników którzy dożyli lat 90 (swoją drogą często niewiele pamiętają :P), a niektóre epizody janisowego życia to tylko krótka wzmianka (np. podróż do europy czy występ na woodstock). na dodatek książka albo jest beznadziejnie napisana (krótkie zdania i jakiś taki żaden styl) albo tłumaczenie nie oddaje kunsztu autora (:P). swoją droga tłumacz też się nie postarał - nazywać przyjęciem imprezę organizowaną przez motocyklowy gang hells angels to lekka przesada. wiem że się czepiam ale wiązałam duże nadzieje z tą książką a tu lipa niestety. może bibliografia się chociaż n coś przyda :P.i jeszcze jedno - nie wiem czy się za bardzo czepiam ale kto wymyślił pisanie wszystkich nazw kapel w cudzysłowach? czepiam się?
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
