Pokazywanie postów oznaczonych etykietą hardkorowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą hardkorowe. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 20 sierpnia 2013
kurt vonnegut - pianola
pierwsza powieść jednego z moich najulubieńszych pisarzy. szukałam czegoś do czytania i leżała pod ręką więc zabrałam się za nią kolejny raz. rzecz dzieje się w przyszłości, po trzeciej wojnie światowej, ameryka się pięknie ogarnęła przy pomocy komputerów. bardzo wydajnie sterują wytwarzaniem dóbr i oceniają ludzi pod względem przydatności dla systemu. doktorzy nauk różnych mają szansę na pracę, konkretne zarobki i wysoki status społeczny (dopóki ktoś nie wymyśli komputera wykonującego ich pracę lepiej) natomiast reszta może iść do wojska lub do brygad remontowych którym komputery przydzielają zadania (no chyba że jest się kobietą, wtedy zajmujemy się domem za pomocą
supernowoczesnych sprzętów i oglądamy telewizje, chyba że uda nam się
wmężyć do klasy wyższej), żeby ludzie nie nudzili się specjalnie, wybierają im meble i sprzęty agd potrącając oczywiście z pensji. inżynierowie i reszta doktorów natomiast są elita kraju i zabawiają się na obozach gdzie w zdrowej atmosferze rywalizacji przyczyniają się śpiewami i oglądaniem sztuk teatralnych do ciągłego rozwoju ludzkości ku chwale systemowi. nie wszystkim jednak się to podoba, główny bohater, dyrektor jednego z głównych zakładów przemysłowych w kraju, zaczyna zauważać brak sensu w systemie działającym tylko dla utrzymania samego siebie. dołącza wiec do podziemnego ruchu oporu dążącego do antymechanicznej rewolucji. wszystkiemu z boku przygląda się odwiedzający najwydajniejsze mocarstwo świata szach pewnego wschodniego kraju, komentujący wszystko złośliwie w swoim języku. bardzo to zabawne, trochę smutne i trochę prawdziwe, bo ludzie są w stanie zrobić bardzo dużo również głupich czy niewłaściwych rzeczy dla "narodowej [a właściwie nawet światowej] świętej trójcy - Wydajności, Oszczędności i Jakości".
Etykiety:
antyglobalizm,
dziki zachód,
fantastyka,
hardkorowe,
klasyka,
lewe,
poważne,
stany,
zabawne,
życiowe
r. shea, r.a. wilson - oko w piramidzie
"kultowa powieść hippisów" jak mówi okładka. faktycznie podejrzewam że przyjmowanie w trakcie czytania jakichś nielegalnych substancji psychoaktywnych mogłoby zintensyfikować doświadczenie. ja czytałam na trzeźwo i też miałam niezłą zabawę. generalnie chodzi o światowy spisek i panowanie nad światem. masoni i inne "tajne" organizacje to płotki w tym przypadku ponieważ za wszystkim stoją iluminaci - postatlantydzkie stowarzyszenie które nie wiadomo jakie dokładnie ma cele ale miesza w światowych wydarzeniach infiltrując rządy kościoły itp. dodatkowo istnieją pewne mistyczne powiązania iluminatów z przedwieczną rasą uważającą się za bogów i domagającą się ofiar z ludzi
streścić się nie da, zbyt to skomplikowane, ogarnąć też nie bardzo za pierwszym razem, a podobno są kolejne części. teorie spiskowe rządzą ;).
streścić się nie da, zbyt to skomplikowane, ogarnąć też nie bardzo za pierwszym razem, a podobno są kolejne części. teorie spiskowe rządzą ;).
Etykiety:
dziwne,
hardkorowe,
o co chodzi,
stany,
świry,
tajemnica,
zabawne
wtorek, 13 marca 2012
mitch cullin - kraina traw
zwykle jestem twarda i niewiele rzeczy mnie rusza ale tą książkę mogę określić jednym słowem - hardkor. historia jelizy-rose której rodzice to heroinowe ćpuny. matka umiera a ojciec zabiera małą na teksaski koniec świata na zapuszczoną farmę po jego matce. tam umiera w fotelu i całą książkę powolutku podgniwa a dziewczynka zupełnie nieświadoma bawi się w brudnym domu i dziwnej okolicy za towarzyszki mając tylko zdekompletowane lalki barbie do czasu kiedy spotyka sympatycznych sąsiadów - przerażająco ześwirowaną dell preparatorkę zwierząt oraz jej niedorozwiniętego brata dickensa. bardzo sugestywnie opisane są surrealistyczne wydarzenia dodatkowo przetworzone przez wyobraźnię osamotnionego dziecka a wszystko to w namacalnym kurzu i brudzie który cały czas czułam czytając. najbardziej przerażające była dla mnie kompletna nieświadomość jelizy-rose tego co się z nią dzieje (wiem wiem to ucieczka przed chorą rzeczywistością) no i te okropne lalki (ale zawsze się bałam lalek a najbardziej tych pseudobobasów co każdej dziewczynce były wciskane). za bardzo mi ta książka weszła w wyobraźnię i nie było to miłe, ale podejrzewam że znaczy to że jest dobra. w każdym razie nigdy więcej.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)


