Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biografie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biografie. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 3 października 2011
nancy milford - zelda
obejrzałam nowy film woody'ego allena i przypomniałam sobie że na półce stoi książka o zeldzie fitzgerald, która taka była w filmie zabawna i sympatyczna. no właśnie film to nie rzeczywistość, a poza tym przypomniałam sobie że biografie nie są moją ulubioną lekturą. za dużo faktów, szczególnie że autorka skupia się głównie na późniejszych latach zeldy, chorej na schizofrenię i co chwilę lądującej w szpitalach psychiatrycznych, zamiast na wesołych latach 20 i nowojorskich oraz paryskich imprezach. poza tym duża część książki opowiada o scottcie, który wyłazi z zeldy jako męczący, myślący tylko o kasie, egocentryczny żul. pewnie był wielkim pisarzem (nie powinnam przyznawać się może do ignorancji, ale jeszcze nic jego nie czytałam, obiecuję nadrobić), ale jego małostkowość i jęczenie mnie odrzucało od czytania. obrażał się gdy zelda napisała powieść opisującą ich wspólne życie, a sam wykorzystywał w swoich utworach fragmenty jej listów, marudził że musi zarabiać na jej utrzymanie a ona niewdzięczna choruje. fakt, zelda bez winy nie była, rozdarta pomiędzy chęcią zrealizowania siebie a niemożliwością dorównania swojemu mężowi, zazdrosnemu geniuszowi. no i ten chory, toksyczny związek. strasznie mnie ta książka zmęczyła.
wtorek, 7 września 2010
witold michałowski - tajemnica ossendowskiego
hmm to chyba miała być biografia. czytałam kiedyś książkę pana ossendowskiego przez kraj ludzi, bogów i zwierząt i mimo, że miałam do niej pewne zastrzeżenia, zainteresował mnie jej autor, który po rewolucji w rosji włóczył się po syberii i mongolii uciekając przed komunistami i w zasadzie nie wiadomo co robiąc. podejrzewa się że mógł być jakimś szpiegiem, kumplem słynnego barona ungerna albo jeszcze kimś innym, w każdym razie udało mu się przyjechać do polski i został słynnym na całym świecie pisarzem oraz podróżnikiem. miał interesujące życie, czego nie można powiedzieć o książce tajemnica ossendowskiego. jest przede wszystkim chaotyczna, nie wiadomo o co chodzi, poajwiają się jacyś ludzie, znikają, rozdziały są jakoś nieprzemyślanie skonstruowane. rozumiem że zabieg nieliniowości akcji czyni książkę ciekawszą ale raczej nie biografię :P. poza tym najciekawszy według mnie okres życia ossendowskiego czyli jego mongolska przeprawa, został bardzo marnie opisany. podejrzewam, że trudno znaleźć jakiekolwiek źródła na ten temat. no ale w zamian dostajemy szczegółowy wykaz długów bohatera w przedwojennej warszawie i historię jego korespondencji z jakimś francuskim producentem filmowym.nie mówię, że ta książka jest zupełnie bezwartościowa, bo to nieprawda. ossendowski był zamieszany w przedrewolucyjną aferę fałszowania dokumentów szpiegowskich, bardzo dużo podróżował (można sobie porównać jego afrykańskie safari z wyprawą pana nowaka na rowerze, to mniej więcej w podobnym okresie miało miejsce), zyskał międzynarodową sławę i tłumaczono go na bardzo wiele języków. mimo to wpadł w po poważne długi i pisał sępiące listy do różnych osobistości opisując jako to okradli mu żonę z biżuterii i musi wykarmić biednych siostrzeńców, których nie miał. naprawdę wiele się działo w jego życiu i gdyby ktoś napisał jego dobrą biografię to ja chętnie zakupię :P.
wtorek, 31 sierpnia 2010
john pearson - the life of ian fleming
biografia twórcy jamesa bonda :D. znalazłam ją w szmateksie - to ostatnio moje ulubione źródło książek. na początku wydawała mi się nieco nudna (trzeba wziąć pod uwagę że jest po angielsku, z roku 1966 i napisana poważniej niż inne rzeczy które w tym języku czytałam - te przymiotniki :P), szczególnie gdy autor wgłębiał się w problemy młodego iana i wchodził trochę w psychoanalizę. ale przebrnęłam przez tą część jak i bohater przebrnął przez trudne i niezdecydowane dorastanie, problemy w szkole, rezygnacja ze szkoły wojskowej (tragedia dla kogoś z dobrego szlacheckiego domu, kto ma ojca martwego bohatera I wojny światowej i prawie genialnego starszego brata) i wyszedł w końcu na ludzi. najpierw pracował w city zajmując się kluczowymi klientami towarzystwa inwestycyjnego, tzn zabierał ich na obiad i robił dobre wrażenie. jednocześnie prowadził miłe życie pełne dobrego żarcia i licznych lasek. miał też epizod dziennikarski w rosji (a raczej zsrr), a później przed II wojną światową, również tam, taki jakby trochę szpiegowski, ale bardzo delikatny. żadnego strzelania czy niebezpieczeństw, bardziej rola obserwacyjna. później, tuż przed wybuchem wojny, wkręcił się do wywiadu marynarki wojennej i zarządzał agentami oraz wymyślał niekonwencjonalne rozwiązania problemów, bo zawsze miał skłonności do fantazji. brał udział w nieudanym przekonywaniu szefa marynarki francuskiej do oddania okrętów pod angielskie dowództwo, żeby nie wpadły w niemieckie ręce (wczoraj się dowiedziałam, że skutkiem był atak anglików na francuskie jednostki), udanej ewakuacji anglików z francuskiego wybrzeża i pomagał w stworzeniu amerykańskiej agencji wywiadowczej, bo stany przed wojną nie miały jednej tylko całe stado małych, które raczej konkurowały ze sobą niż współpracowały. zorganizował też szpiegowskie komando, którego zadaniem było poruszać się z frontem i przejmować wszystkie tajne papiery opuszczone i niezniszczone przez wroga. po wojnie życie mu się wyluzowało, bo został dziennikarzem odpowiedzialnym za korespondentów zagranicznych, ale wojenne doświadczenia pomogły mu bardzo w stworzeniu jamesa bonda, o którym zaczął pisać (casino royale) w latach 50 niedługo przed swoim ślubem. był już dobrze po czterdziestce i używał życia a jego przyszła żona Anna była zamężna po raz drugi z jakimś arystokratą. na początku spotykali się co jakiś czas to w anglii to w jamajskiej posiadłości fleminga - goldeneye (brzmi znajomo?) aż w końcu udało jej się uzyskać rozwód (skandal!) i wzięli ślub. przedmałżeńskie lęki iana skanalizowane zostały w bondzie - luzaku, który robi co chce (oczywiście w ramach służby krajowi i królowej) i traktuje laski jak zabawki (całkiem dobre wykorzystanie ich). później co roku pisze jedną książkę o bondzie. zajmuje mu to dwa miesiące wakacji spędzanych na jamajce. w resztę roku musi pracować, bo bond stał się bestsellerowy dopiero po pojawieniu się flemingowego nazwiska w gazetach w związku z wynajęciem goldeneye brytyjskiemu premierowi. dzięki temu bond staje się sławny, książki się sprzedają, filmy się robią, niestety fleming umiera w 64 roku ze zużycia.jak na razie bond ma się dobrze (no może nie licząc kilku filmów ze starym rogerem moorem i starym żółwiem brosnanem :P) mimo że odsuwają premierę kolejnego.
niedziela, 21 lutego 2010
ellis amburn - perła, obsesje i namiętności janis joplin
biografia janis joplin, która sama w sobie była interesującą postacią i miała ciekawe życie chociaż niezbyt długie niestety. jednak pan autor zbytnio skupił się na tytułowych obsesjach i namiętnościach, można się więc dowiedzieć z kim janis spała i od kogo kupowała heroinę i w zasadzie niewiele więcej. rozumiem, że hippisi, lato miłości i wieczne imprezy ale ile można o tym czytać. poza tym książka jest napisana okropnie chaotycznie i nie do końca konsekwentnie - niektóre imprezy opisywane są bardzo dokładnie, razem ze współczesnym komentarzem uczestników którzy dożyli lat 90 (swoją drogą często niewiele pamiętają :P), a niektóre epizody janisowego życia to tylko krótka wzmianka (np. podróż do europy czy występ na woodstock). na dodatek książka albo jest beznadziejnie napisana (krótkie zdania i jakiś taki żaden styl) albo tłumaczenie nie oddaje kunsztu autora (:P). swoją droga tłumacz też się nie postarał - nazywać przyjęciem imprezę organizowaną przez motocyklowy gang hells angels to lekka przesada. wiem że się czepiam ale wiązałam duże nadzieje z tą książką a tu lipa niestety. może bibliografia się chociaż n coś przyda :P.i jeszcze jedno - nie wiem czy się za bardzo czepiam ale kto wymyślił pisanie wszystkich nazw kapel w cudzysłowach? czepiam się?
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

