znów za dużo naczytałam się pochwał tej książki przed jej lekturą. muszę przestać to robić bo to prosta droga do zawodu. miało być zabawnie - chyba chodziło o zderzenie realiów dzikiego zachodu z rezolutną czternastolatką, jednak nie bardzo mnie to śmieszyło. może znów chodzi o przekład. w skrócie ojciec głównej bohaterki mattie traci zostaje zamordowany i nikt ze stróżów prawa zdaje się tym specjalnie nie przejmować, dziewczynka (14 lat ma) bierze sprawy w swoje ręce. no nie tylko w swoje bo płaci za pomoc wiecznie pijanego szeryfa federalnego roostera a dodatkowo w sprawę miesza się arogancki strażnik teksasu. szykuje się przygoda na indiańskim terytorium gdzie uciekł morderca.
niestety ani przygody ani humoru (a może po prostu jestem za stara) jedyna zaleta tej książki to szybkość jej czytania. ale film to bym zobaczyła.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nuuuuuda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nuuuuuda. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 17 lutego 2013
francis scott fitzgerald - piękni i przeklęci
a raczej piękni i nieogarnięci. dawno nie spotkałam takich męczących marudzących i beznadziejnych bohaterów literackich. książka owszem napisana jest bardzo ładnymi zdaniami ale interesujący język i forma to nie wszystko. a treść, no cóż - historia anthonego i glorii, pięknych ludzi z zamożnych domów którzy zakochują się w sobie pobierają a później przepuszczając radośnie wszystkie pieniądze staczają się na samo dno (w sam środek klasy średniej :P). co jakiś czas próbują się ogarnąć, anthony próbuje pracować, ale tak naprawdę to chciałby być pisarzem, ale to takie trudne, trzeba coś robić, a w ogóle czy to ma sens, bo kumpel mniej zdolny i inteligentny odniósł sukces literacki, co za świat okrutny. gloria jest skupiona na sobie i swojej urodzie, której nie pomaga ciągłym imprezowaniem, ale przecież dobrze się bawi, o i to futro jest fajne, nie bardzo nas na nie stać ale później będziemy się zastanawiać, nie będziemy przecież wegetować oszczędzając.
bardzo trudno mi się brnęło przez opisy głębokich przemian psychologicznych tych dwojga (od radosnych utracjuszy całym światem u stóp do zgorzkniałych trzydziestoletnich zubożałych alkoholików) przy braku jakiejkolwiek autorefleksji z ich strony. czekałam że może zapiją się na śmierć. niestety.
bardzo trudno mi się brnęło przez opisy głębokich przemian psychologicznych tych dwojga (od radosnych utracjuszy całym światem u stóp do zgorzkniałych trzydziestoletnich zubożałych alkoholików) przy braku jakiejkolwiek autorefleksji z ich strony. czekałam że może zapiją się na śmierć. niestety.
Etykiety:
klasyka,
nie polecam :P,
niewesołe,
nuuuuuda,
przereklamowane,
stany
środa, 23 marca 2011
orhan pamuk - snow
nie było to proste ale w końcu przeczytałam do końca powieść noblową pana pamuka. trwało to baaardzo długo jak na mnie, szczególnie że książka towarzyszyła mi na wycieczce do warszawy (4,5 godziny w busie plus 6 godzin w pociągu) i krakowa (w sumie 6 godzin pociągowych) i muszę przyznać ze dawno nie spałam tak dobrze w komunikacji publicznej. brnęłam coraz dalej w zaśnieżone strony (około 500, chociaż objętość książek jest dla mnie raczej powodem do radości niż przerażenia) z nadzieją że może jednak, może już za chwilę, coś się w końcu wydarzy. nie wiem skąd to wrażenie nudy bo w książce wiele się dzieje - zasypane miasteczko na tureckim zadupiu, przejęte w drodze przewrotu wojskowego przez podstarzałego aktora z wygórowanymi ambicjami. poza rewolucją mamy samobójcze nastolatki w chustach, islamskich fanatyków i historię miłosną. tylko dlaczego to jest tak okroooopnieeee nuuuuuuudneeeeeee. może to przez sposób opisywania chwila po chwili wszystkiego co główny bohater (turecki poeta mieszkający w niemczech) robił przez cały czas, z kim rozmawiał i co sobie myślał. możliwe że skojarzyło mi się to z traumatycznymi przeżyciami podczas czytania ulissesa, którego przeczytałam, jestem z tego dumna ale nie chcę więcej tej książki an oczy oglądać. i nie wiem co bardziej mnie zmęczyło: nuda czy też bezsensowne (z mojego cynicznego punktu widzenia człowieka zachodu bez zasad) dywagacje drugoplanowych bohaterów. o tym że nie chcą być zachodni, że europa jest strasznie opresyjna kulturowo i że są dumnie ze swojej narodowości i tradycji (a zachód poza tym że wysyła w świat swoją telewizję internet i gazety pełne wszelkiego zła to ma to wszystko gdzieś) i te gadki o honorze narodu i jego bezczeszczeniu przez niemoralne nienoszenie chusty na włosach. strasznie to skrajne dla mnie i nie wiem czy do końca wschodnie, bo u nas również mamy stado obrońców moralności i prawdziwej polskości próbujących przyciąć wszystkich do własnej miary (niewielkiej :P).
główny bohater miota się między prozachodnimi wojskowymi rewolucjonistami pragnącymi uszczęśliwić i unowocześnić całe miasto siłą, a islamskimi tradycjonalistami, którzy również chcą to zrobić, czekają tylko na okazję. sam nie ma konkretnego zdania, jest wstrętnym europejskim relatywistą, zależy mu tylko na wyniesieniu własnego tyłka cało i na zdobyciu ukochanej, którą sobie wmówił. dookoła rewolucja, ludzie znikają, są torturowani w aresztach a on myśli tylko o tym jak pozbyć się ojca laski z domu, bo tylko pod takim warunkiem zgodziła się iść z nim do łóżka. no ręce opadają. ostatecznie wyjeżdża pierwszy pociągiem, bez laski, główny rewolucjonista i główny islamista umierają, a zasady i honor są naginane w służbie miłości. nie wiem o co panu autorowi chodziło ale tyle wyniosłam z tej cegły. może ktoś chce kupić, po angielsku, tanio sprzedam :P
główny bohater miota się między prozachodnimi wojskowymi rewolucjonistami pragnącymi uszczęśliwić i unowocześnić całe miasto siłą, a islamskimi tradycjonalistami, którzy również chcą to zrobić, czekają tylko na okazję. sam nie ma konkretnego zdania, jest wstrętnym europejskim relatywistą, zależy mu tylko na wyniesieniu własnego tyłka cało i na zdobyciu ukochanej, którą sobie wmówił. dookoła rewolucja, ludzie znikają, są torturowani w aresztach a on myśli tylko o tym jak pozbyć się ojca laski z domu, bo tylko pod takim warunkiem zgodziła się iść z nim do łóżka. no ręce opadają. ostatecznie wyjeżdża pierwszy pociągiem, bez laski, główny rewolucjonista i główny islamista umierają, a zasady i honor są naginane w służbie miłości. nie wiem o co panu autorowi chodziło ale tyle wyniosłam z tej cegły. może ktoś chce kupić, po angielsku, tanio sprzedam :P
Etykiety:
mainstream:P,
nobel,
nuuuuuda,
o co chodzi,
po angielsku,
przereklamowane
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)



