na okładce piszą że to historia katalońskiego nikodema dyzmy jednak moim zdaniem to bardziej historia barcelony widziana przez pryzmat życia tego bezwzględnego cwaniaczka próbującego się (z doskonałym skutkiem) dorobić na zmianach zachodzących na przełomie poprzednich wieków w mieście które z niewielkiego zamkniętego portowego miasteczka przekształca się w bólach w nowoczesne i światowe miejsce. nie bez problemów, odwieczne spory między stolicą a upartą katalonią wieczny brak pieniędzy i walki pomiędzy lokalnymi hmm ważnymi osobistościami (jedną z nich stał się stosując niezbyt sympatyczne metody "główny" bohater onufry bouvila) nie pomagały zbytnio.
słyszałam dużo o tej książce że wybitna i wspaniała i niestety znów się przeliczyłam (muszę przestać słuchać ludzi i czytać recenzje). jest całkiem niezła i rozmach też ma duży, chwilami jest zabawna (nie tak jak historyjki o damskim fryzjerze ale nie oczekiwałam tego, zresztą fryzjer chwilami jest przesadzony) ale jakoś nie do końca mnie przekonuje. może chodzi o onufrego który jest zwykłym dupkiem a i tak na niewiele mu się to zdaje. a może o pewną jakby bezwładność akcji, wydarzenia toczą się dość niemrawo co chwilę grzęznąc w różnego typu dygresjach czy retrospekcjach (kilka razy się zgubiłam, to chyba nie świadczy o mnie za dobrze :P). jedyna rada - nie oczekiwać.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą hiszpania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą hiszpania. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 21 sierpnia 2012
wtorek, 26 lipca 2011
carlos fuentes - lata z laurą diaz
tak mi się poprzednia książka spodobała że wygrzebałam z półki kolejnego fuentesa. okładka fridowa a w środku meksyk ;P. tzn dwudziestowieczna historia dwudziestowiecznego meksyku przez pryzmat życia tytułowej laury. urodzona w rodzinie niemieckich emigrantów na prowincjonalnej plantacji kawy, przenosi się do portowego veracruz a później do stolicy. w międzyczasie szaleją rewolucje, dyktatury i próby demokracji, a laura uczestniczy w nich zawsze jakby z boku, poprzez ludzi których zna i kocha i większość traci po drodze. bierze też udział w życiu kulturalnym - poznaje fridę i diego riverę, w latach 30 wraz ze swoim kochankiem prowadzi bujne życie towarzyskie a na starość zostaje fotografką. nie będę wszystkiego opisywać, bo w książce wiele się dzieje, a na dodatek dochodzą retrospekcje historii laurowej rodziny, echa wojny domowej w hiszpanii, prześladowań żydów w europie oraz mccarthyzmu. dużo tu dygresji i anegdot sprawiających że człowiek czuje się osaczony książką (tzn ja się czułam ale w dobrym znaczeniu tego słowa), a długie zdania i plastyczne opisy wciągają w meksykańską przyrodę, prowincjonalne miasteczka i zakurzoną stolicę. i w tej bujnej roślinności i historii laura diaz, spokojna, niezależna, przyjmująca wszystko co ją spotyka z godnością ale nie bezwładnie, mimo tragedii i radości pozostająca sobą. bardzo to pozytywne no i dobrze się czyta :)
Etykiety:
hiszpania,
iberoamerykańskie,
kobieta,
lewe,
życiowe
piątek, 8 lipca 2011
carlos fuentes - pogrzebane zwierciadło
rzadko czytam eseje a w szczególności historyczne (mam coś w rodzaju historycznej dysleksji, nie potrafię odnaleźć się w czasie a daty przyprawiają mnie o ziewanie, a cyferki całkiem lubię więc nie wiem w czym problem) a zwierciadło zaczęłam czytać z braku czegoś innego i wciągnęło mnie zupełnie. książka jest o hiszpanii i ameryce łacińskiej, ich historii oraz kulturze i wzajemnym wpływie na siebie. niby człowiek ma jakieś pojęcie o świecie, jednak ograniczony przez męczącą historię własnego zaborowego i powstaniowego kraju i beznadziejnych nauczycieli, nie ma pojęcia o wielu rzeczach (nie wiem na przykład jak mi umknęło że napoleon zajął hiszpanię a na jej tronie posadził swojego żulerskiego brata). później człowiek taki czyta tą iberoamerykańską literaturę i nie do końca ogarnia realia historyczne, jakieś rewolucje i przewroty się toczą, ale o co konkretnie chodzi to nie wiadomo. no i teraz to już trochę wiadomo. fakt opisane to wszystko jest dość pobieżnie, głownie z perspektywy meksykańskiej (pan autor z meksyku pochodzi) i argentyńskiej, ale państwa ameryki południowej i środkowej w jakimś tam stopniu podobne procesy przechodziły w podobnym czasie. kolonializm, próby buntów, dążenia niepodległościowe - wojny, czasy republikańskie podkopywane przez właścicieli wielkich ziemskich posiadłości, rewolucje ludowe, a w xx wieku faszystowskie dyktatury wspierane często przez wspaniałe stany zjednoczone działające w obronie swoich obywateli (szczególnie tych z united fruit company) przed komunistami. widać tu pewną lewicowość autora, której trudno się jednak dziwić, bo w tamtych rejonach dwudziestowieczne dyktatury były wojskowe i zdecydowanie prawicowe.
jednak zwierciadło to nie tylko historia i wojny, ale też kultura: don kichot, barokowa architektura, średniowieczna poezja, frida kahlo i murale diego rivery (wszystko mówi mi że powinnam w końcu przeczytać don kichota ;)). kultura na tle historii, historia na tle kultury, bardzo sympatycznie opisane najważniejsze rzeczy, zdecydowanie polecam książeczkę, jeśli ktoś interesuje się czy to hiszpanią czy iberoameryką (szczególnie jak stoi pod pomnikiem w guayaquil i nie wie się o co chodzi :P).
jednak zwierciadło to nie tylko historia i wojny, ale też kultura: don kichot, barokowa architektura, średniowieczna poezja, frida kahlo i murale diego rivery (wszystko mówi mi że powinnam w końcu przeczytać don kichota ;)). kultura na tle historii, historia na tle kultury, bardzo sympatycznie opisane najważniejsze rzeczy, zdecydowanie polecam książeczkę, jeśli ktoś interesuje się czy to hiszpanią czy iberoameryką (szczególnie jak stoi pod pomnikiem w guayaquil i nie wie się o co chodzi :P).
środa, 22 czerwca 2011
eduardo mendoza - trzy żywoty świętych
pan mendoza jest mi znany z kilku książek o przygodach fryzjera i ze dwóch mniej humorystycznych, niestety nie pamiętam ani tytułów ani o co w nich chodziło, bo czytałam je jakieś 10 lat temu (jak to brzmi). żywoty świętych nie są z założenia tak śmieszne jak wspomniany powyżej cykl fryzjerski, chociaż zabawne elementy się zdarzają, przeplatając się jednak z bardziej poważnymi. dostajemy trzy historie: o biskupie z dzikiego kraju, który nie może powrócić do ojczyzny przez wybuchającą rewolucję, o trzydziestolatku bez celu w życiu odbierającym nagrodę za zasługi swojej matki oraz o więziennej nauczycielce literatury rozbudzającej zdolności pisarskie w jednym z osadzonych. i właśnie trzecie opowiadanie spodobało mi się najbardziej, dużo w nim o książkach a to jeden z moich ulubionych tematów ;).
ogólnie jednak przekonuję się że nie jestem czytelniczką opowiadaniową (noo może poza krótkimi keretowymi tworami) i jakoś nie powaliły mnie święte historie. cegły to jest to! :P
ogólnie jednak przekonuję się że nie jestem czytelniczką opowiadaniową (noo może poza krótkimi keretowymi tworami) i jakoś nie powaliły mnie święte historie. cegły to jest to! :P
Etykiety:
barcelona,
hiszpania,
opowiadania,
takie sobie,
zabawne
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)




