Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rozczarowanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rozczarowanie. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 20 sierpnia 2013

stanisław lem - powrót z gwiazd

historia jest prosta - główny bohater wraca z kosmicznej wyprawy trwającej dla niego 10 lat a tym czasem na ziemi minęło ich ze 120. świat zmienił się całkowicie, technologia poszła do przodu a ludzie są mili sympatyczni i nieagresywni dzięki przechodzonemu w dzieciństwie zabiegowi niszczącemu wszelkie mordercze instynkty. bohater jest całkiem zagubiony, nie może się przyzwyczaić do nowego stylu życia (całkiem fajowo opisane przedmioty, budynki, książki itp) ale i do społeczeństwa, które uważa za nieco ułomne, bo za jego czasów... ludzie już nie interesują się podbojem kosmosu (brakuje im "jaj" obciętych betryzacją), bohater ma więc problem ze swoim poczuciem wartości, leciał w kosmos jako bohater a wrócił i nikt nie wiwatuje. nawet w mordę nie umieją dać. eh ta dzisiejsza młodzież. na szczęście znajduje się laska oczarowana dzikością przeszościowca i wskakuje mu do łóżka. romans jest opisany jakby przez 15 latka a bohaterowie nie potrafią się wysłowić. strasznie to denerwujące. to i marudzenie jak to brak agresji jest dehumanizujący i całkowicie zatrzymuje postęp bo ryzyko jest takie ludzkie i pcha świat do przodu. taki trochę maczo pogląd wyłazi z lema i nie do końca mnie to przekonuje. a można było zająć się np. maszynami które w nowym świecie są oddzielone od ludzi, tzn ich obiegiem (produkcja serwis i złomowanie) zajmują się inne maszyny, a to co bohater słyszy w magazynie złomowiska może wskazywać na jakąś sztuczną inteligencję, duch w maszynie te sprawy, ale zamiast tego mamy młodego staruszka tęskniącego za "swoimi" czasami.

piotr ibrahim kalwas - drzwi

po przeczytaniu kiedyś dawno temu wywiadu z panem kalwasem który wypowiadał się bardzo sensownie, zachciało mi się zajrzeć do jego książek, bo islam i krytyczne podejście do konsumpcyjnego zachodu i takie tam. na początku faktycznie jest ciekawie - warszawskie zakurzone mieszkanie z zatęchłymi ciotkami i nienormalnym kuzynem ale jak później zaczyna się to mieszać z arabskimi wizjami autora i jego dyskusją z gombrowiczem to zaczęłam odpadać. może dlatego że z gombrowicza jestem jeszcze cienka (hm może blogasek powinien nazywać się i ignoranci potrafią) a może zbyt osobiste zmagania autora z autorytetem nie do końca do mnie trafiły.
w każdym razie wydaje mi się że książka mówi o tym że wschód i wiara to rzeczy dobre a zachód i intelektualizm wywyższający się naturalnie to zło i sam szatan. jak rozumiem pan autor znalazł sens życia w islamie i super bo wiara to rzadka rzecz i nawet trochę zazdroszczę ale od razu takie czarno-białe podziały? szczególnie że pycha i przekonanie o swej nieomylności to cecha niezależna od położenia geograficznego i duchowego (a wyjątkowo dużo się słyszy o dość pewnych siebie przedstawicielach różnych wyznań) więc chyba granica leży w poprzek i w ogóle często trudno ją zauważyć w płynności rzeczywistości.